piątek, 20 lipca 2012

THUNDERBOLT "Black Clouds Over Dark Majesty"/KATAXU "Roots Thunder"Split [PL 2001]

Niedawno stuknęło tej płycie 11 lat, ale dlaczegóż by nie zająć się tym, jakby nie było, słynnym wydawnictwem w roku 2012. Może przypadkiem przeszedł próbę czasu? A więc: jest to jeden z tych materiałów, co do których ucho podpowiada mi, że są dobre, ale wszystko inne, że to miernota dla buców bez matur. Nawet pomijając fakt, że ciężko (mając iloraz inteligencji większy, niż numer buta) traktować poważnie bzdury lansowane przez wielbicieli Hitlera, których nazwisko kończy się na -ski albo -cki, a nie, dajmy na to, -er, w pełni cieszyć się muzyką Kataxu, to na dodatek demony NSBM wciąż czepiają się prezentującego się o wiele przyzwoiciej Thunderbolt, sprawiając, że snujące się zza membram speakerów gęste jak smoła dźwięki zatrzymują się na uszach i nie trafiają do serca. Tak to już jest, że jak się wejdzie w gówno, to ciężko się pozbyć zapachu. Chociażby z wymienionych wyżej powodów trudno mi dać się ponieść muzyce i odpłynąć gdzieś daleko. Zwyczajnie miałbym wrażenie, że dałem się nabrać i że daję coś z siebie muzyce, na którą jestem za inteligentny. Black metal w wykonaniu Thunderbolt, mimo że to jeden z lepszych zespołów w Polsce, nigdy nie trafiał do mnie na tyle, bym wymieniał tę nazwę jednym tchem obok np. Infernal War. Ci ostatni również przecież mieli (i mają, nie dajcie się zwieść) z NSBM wiele wspólnego, ale jednak grają na tyle genialnie, że z dumą nosiłbym na klacie ich logo. Do Thunderbolt jestem przekonany o wiele mniej i tak już chyba zostanie. Muzyka może się podobać, ale dla mnie, w dobie zespołów o wiele bardziej przekonujących, zarówno dźwiękowo jak i intelektualnie, płytę Thunderbolt zakupi albo maniak gatunku, albo niedoinwestowany intelektualnie dres w glanach i z nadwagą, której nie odejmie, a wręcz przyda śmieszności mroczna koszuleczka z pentagramem. Muzyka Kataxu zasługuje na uznanie sprawnie generowaną klawiszową atmosferą, która przywodzi mi na myśl dokonania Profanum, a jednak mając za sobą nieporównanie silniejsze doświadczenia z płytami Watain czy Funeral Mist, czy chociażby, nawiązując silniej do muzyki okołoklawiszowej, dark ambientowymi projektami takimi jak Atrium Carceri czy Desiderii Marginis, wiem, że więcej nie zadam sobie nawet trudu, żeby przeciągnąć z pliku ich mp3 do Winampa. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że płynące, mroczne uwiądy przetykane są melodyjkami z Casio. Czy to ja zrobiłem się wybredny i obrałem taktykę "100% albo 0%", czy może przypadkiem mam jednak trochę racji, nie mnie sądzić, ale jakoś tak mi się wydaje, że black metal i wydawnictwa w klimacie ww. kapel, czy to z roku 2001, czy wcześniejsze, czy trochę późniejsze, nie bronią się w 2012 roku ze względu chociażby na drogę, jaką przebył gatunek. I tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz