niedziela, 29 grudnia 2013

WYWIAD: BASTARD PRIEST [27.7.2011]

O Bastard Priest dowiedziałem się przez przypadek; przeglądałem jakiegoś zina i zwyczajnie spodobało mi się ich logo i nietypowe zdjęcie promocyjne. Prostota ale z pewnym specyficznym sznytem. Pomyślałem sobie, że skoro ktoś o nich napisał, to może ci dwaj zapaleńcy robią ze szwedzkim death metalem coś więcej, niż tylko po raz tysięczny odgrzewają na nowo te same stęchłe i przegniłe kotlety. Dałem im szanse i zaskoczyło, panie i panowie! Kapitalny band, zajebiście świeży ale i do bólu klasyczny death metal rodem z północy. Tak mi się spodobał ten syfiasty necro-sound „Under the Hammer of Destruction”, że zwyczajnie nie mogłem nie zaproponować Mattowi Mendozie wywiadu. Wynikła w międzyczasie pewna nerwówka, więc odpowiedzi bywają zdawkowe, ale muza Bastard Priest jest tak dobra, że odpuszczenie takiego bandu byłoby grzechem, który ciążyłby mi na sumieniu. Czytajcie i słuchajcie, jest duża szansa, że jeszcze do nich powrócimy.

Wymień swoje top 5 metalowych albumów wszech czasów.
W tej chwili są to: "Master of Puppets" Metalliki, "Machinehead" Deep Purple, "Rubycon" Tangerine Dream, "Fuck the Universe" Craft i ostatnia epka australijskiego Teargas. Kolejność najzupełniej przypadkowa.

Czy nazwa Bastard Priest ma jakieś konkretnie znaczenie, przekaz? Czyżby jakiś sprośny księżulo próbował zapodać wam kiedyś tu i ówdzie ciało Chrystusa?
Nie, nic takiego nie miało miejsca. Chcieliśmy nazywać się Jezus i Bibliojebcy, ale ta nazwa była już zajęta, więc został Bastard Priest.

Wiem, że poza metalem w waszych odtwarzaczach nakurwia też hardcore i punk. Czy któryś z wymienionych gatunków dominuje nad pozostałymi czy słuchacie wszystkich po równo? Czujesz się bardziej punkiem czy metalowcem?
Powiedziałbym, że wymienione przez ciebie gatunki rozkładają się mniej więcej po równo. W robocie i dla relaksu słucham głównie metalu, punk wrzucam, żeby wzbogacić uran.

Co mógłbyś powiedzieć młodszym czytelnikom 7 Gates o szwedzkiej scenie punkowo-hardcorowej w latach 90-tych? Byliście członkami osławionego Bajsligan?
Nie, nie byliśmy. W sumie nie wiem co miałbym powiedzieć o ówczesnym szwedzkim punku. Poza kilkoma wyjątkami, takimi jak na przykład Hall Keft, było raczej fajansowo.

Czy wasze pasje dla punka i metalu rozwijały się jednocześnie czy też zaczęliście od jednego z gatunków, a drugi odkryliście później?
Przygodę z muzyką zacząłem jako dzieciak od tradycyjnego metalu z lat 80-tych, a z czasem przekonałem się również do death, black, speed i thrash metalu. Punka i hardcore'u zacząłem słuchać jakoś około trzynastego roku życia. Wtedy metal lekko mnie już znużył, toteż przez kilka lat nie interesowałem się tym, co się działo na scenie. Nie przestałem jednak słuchać ulubionych kapel.

Wolisz Sex Pistols czy The Exploited?
Obydwie kapele solidnie lutują w pupala, ale jeśli musiałbym wybrać, to raczej Exploited, bo napierdalają jednak z deka mocniej.

Gdzie dokładnie w Szwecji mieszkacie i jak wam się tam żyje?
W Sztokholmie, a żyje się tu tak samo jak wszędzie.

Co robicie prywatnie w życiu? Robota, kobity, dzieciaki?
Robota, kobita w liczbie jeden, dzieciaków brak.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem wasze zdjęcie promocyjne pomyślałem sobie, że jesteście starymi fanami death metalu, którzy odeszli na kilka lat od sceny, po czym wrócili. Takie skojarzenie naszło mnie w związku z waszym nietypowym jak na metal imagem - ty wyglądałeś z lekka punkowo, a Inventor z lekka jak Rosjanin (przez tę czapę z uszami). Wygląda jednak na to, że się myliłem, bo przecież ani na chwilę nie przestaliście aplikować sobie łomotu?
Ja akurat nigdy nie byłem częścią jakiejś sceny death metalowej. Jeśli jestem teraz, to w sumie chujnia. We wczesnych latach 90-tych jarałem się każdą szybką i agresywną muzyką, a kiedy byłem nasto- i dwudziestolatkiem nieustannie łupałem po garażach prymitywny hardcore punk. Teraz przyszedł czas na Bastard Priest i tyle. Nie ma w tym właściwie nic skomplikowanego i w sumie nie rozumiem, czemu ktoś miałby przykładać jakąkolwiek wagę do tego, czy zacząłem słuchać Sodom mając lat pięć czy pięćdziesiąt.

Gdzie i kiedy poznaliście się z Inventorem? Czy wasze gusta muzyczne się pokrywają?
Nie inaczej, z grubsza podoba nam się w zasadzie to samo. Poznaliśmy się dwanaście lat temu i od razu zaczęliśmy razem napierdalać w jednym z garaży w miejscowości Umea na północy Szwecji.

Jakie jest wasze zdanie o książce Ekerotha o szwedzkim death metalu?
Ja uważam, że jest spoko. Sam mam wiele zajebistych wspomnień z wczesnych lat 90-tych, kiedy działy się wszystkie te rzeczy, o których Ekeroth pisze.

Czy skandynawski black metal miał na was jakikolwiek wpływ?
No kurwa! Pewnie, że słucham też i black metalu. Najbardziej pasował mi, kiedy byłem nieco młodszy, ale zawsze staram się wyhaczyć jakiś dobry black metalowy zespół wart posłuchania. Nabyłem niedawno drogą kupna ostatnie LP Negative Plane.

Odsłuchałem na MajSpejsie kilka waszych najnowszych utworów i muszę powiedzieć, że to harda jebanina. Nowy stuff brzmi nawet lepiej, niż debiut! Powiedz mi skąd po tylu latach bierzecie ten oldschoolowy power i czym się inspirujecie, że udaje wam się nagrać muzykę z jednej strony zajebiście świeżą, a z drugiej do bólu tradycyjną? Myślałby kto, że wszystko w death metalu zostało już wywrzeszczane, wyszarpane, wybębnione, a tu - jeb! - taki pocisk...
Ja po prostu gram co lubię. Nie ma na to żadnego przepisu. Po prostu lubię dłubać w muzyce, komponować utwory i tak dalej. Wychodzi to wszystko jakoś zupełnie naturalnie.

To w zasadzie temat-rzeka, ale powiedz w kilku zdaniach jakie jest twoje zdanie o religii i polityce? Zdarzyły ci się może za młodu bądź niedawno jakieś konfrontacje z policją albo chrześcijańskimi fundamentalistami, którzy chcieli wam poodwracać krzyżyki w próbowni?
Nie, nie miało miejsca nic takiego. Nie pokładam wiary w jakiejkolwiek zorganizowanej religii, natomiast swoje poglądy polityczne zachowam dla siebie.

Gdzie odbywają się wasze próby i jaki panuje tam klimat?
Głównie w Sztokholmie i mamy jeszcze niewielką próbownię w Umei. Klimat jak klimat, jest w pizdę zimno.

Gdybyś mógł zabić jedną osobę na świecie, kogo byś zabił i dlaczego?
Nie sądzę, bym miał prawo pozbawić życia kogokolwiek, a więc - nikogo. (Ale mi się trafił hipis jebany. - dop. tromm)

To na razie tyle. Rogi w górę i dzięki za wywiad! Ostatnie słowo?
Liczy się pierdolnięcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz