niedziela, 29 grudnia 2013

WYWIAD: THE DEAD GOATS [22.01.2013]

Idąc niedawno do gdyńskiego Ucha na X-mass Noize Night nie spodziewałem się żadnej konkretnej muzy od zespołu, któremu przypadła niewdzięczna rola rozgrzania publiki przed znanymi i lubianymi na Pomorzu (i nie tylko) Blindead oraz nieco mniej popularnym, ale za to cieszącym się twardą fanbazą Belzebongiem. Głupio się przyznać, ale niemal zawsze myślę sobie, że supporty to zwykła strata czasu i wolę, żeby od razu zaczęły grać bandy, na które wszyscy przyszli. Wbijam więc zmarszczony do Ucha, a tu jak nie pierdolnie The Dead Goats! Na scenę wkuśtykało trzech niepozornych chudzielców, z czego jeden w rurkach i z zarzuconym na jedno oko grzywaczem, i rozjebali mnie o niebo mocniej, niż Belzebong, Thaw czy Blindead! Postanowiłem takoż napisać do chłopaków, zmiękczyć ich nieco komplementami i zapytać nieśmiało o wywiad. Kozły okazały się równymi chłopami, którzy trochę się już po naszej scenie bujają, a rezultat naszej pogawędki znajdziecie poniżej. Nie muszę rzecz jasna mówić, że macie obowiązkowo zapoznać się z ich debiutem „The Path of the Goat”, bo inaczej wpierdol? Takiego świeżego powiewu szwedzkiemu death metalowi było trzeba. Okazuje się, że od czasu do czasu nawet najmroczniejszą kryptę czy kostnicę warto przewietrzyć.

Czołem! Na dobry początek wymieńcie Top 5 waszych ulubionych płyt wszech czasów.
Witam wszystkich! Tylko 5? O ile w kwestii ulubionych zespołów dużych różnic by między poszczególnymi członkami nie było, o tyle w kwestii samych albumów mogłyby już wystąpić, więc jako monolit nie jesteśmy w stanie wskazać owej magicznej piątki. Zrobiłem jednak mały, indywidualny wywiad środowiskowy w zespole i oto co następuje. Radek - Entombed „Clandestine”, Disfear „Live The Strom”, Napalm Death „From Enslavement to Obliteration”, Carcass „Reek of Putrefaction” i Impetigo „Horror of the Zombies”. Pavlo - The Beatles „Abbey Road”, Johny Cash „At Folsom Prison”, The Smiths „Meat Is Murder”, The Cure „Disintegration” i Death „Scream Bloody Gore”. Jawor - Alice In Chains „Facelift”, Tragedy „Vengeance”, Disfear „Misantrophic Generation”, Carcass „Reek of Putrefaction” i Neuropathia „Bubba Luciferi”. Niektóre wybory mogą dziwić, ale są to najważniejsze dla nas płyty, które bezsprzecznie ukształtowały każdego z nas z osobna i wpłynęły na to, jak dogadujemy się jako zespół. Dodam tylko, że na trasach słuchamy głównie Depeche Mode :)

Nic tak nie leczy kaca jak „Enjoy the Silence” :) Skąd pomysł na kolejny band inspirowany starą Szwecją? Nie baliście się, że wasze wysiłki i album przejdą zupełnie bez echa na tej, jakby nie patrzeć, mocno wyeksploatowanej na przestrzeni lat scenie?
Praktycznie od początku swojego istnienia Neuropathia nawiązywała brzmieniowo do szwedzkiej sceny. Na każdym albumie pojawiały się utwory mocno zakorzenione w punku czy muzyce d-beat. Powstanie The Dead Goats, zespołu, w którym gralibyśmy muzykę podobną do tej, która inspirowała nas od samego początku, było więc tylko kwestią czasu. Zwłaszcza Radek jest zarażony Szwecją od małego i od dawna chciał grać w tym stylu. Pomagamy mu razem z Pawłem z ogromnym zapałem, czerpiąc z tego prawdopodobnie taką samą radość, co pomysłodawca. Co się zaś tyczy tworzenia numerów na płytę - nie zastanawialiśmy się, co z nimi zrobimy i jaką wywołają reakcję. Musiały się spodobać przede wszystkim nam samym. A rzeczywistość nas bardzo pozytywnie zaskoczyła, bo dostajemy wypieków na twarzach słysząc, jak „Path of the Goat” został pozytywnie odebrany. Zagraliśmy kilka naprawdę fajnych koncertów, poznaliśmy masę przesympatycznych osób. Dlatego nie odpuszczamy i już przygotowujemy się do nagrań na EP i łoimy koncerty. Nie spoczywamy na laurach. Jest jeszcze kilka fajnych riffów do zagrania.

Krzepiące słowa :) Ze zdjęć na waszym profilu fejsbukowym można wywnioskować, że rozrywkowe z was chłopaki. Nie boicie się gromów ciskanych przez hardkorowych metalowych prawdziwków z wieczną blazą na ryju?
Wątpię, aby którykolwiek z nas przejmował się tym, jak nas ocenią inni. Przede wszystkim jesteśmy sobą! Lubimy chodzić w trampkach, koszulkach w rozmiarach S i uśmiechać się do zdjęć. To po prostu my. W żaden jednak sposób nie próbuję zdyskredytować zespołów, które wykreowały sobie konkretny image, z założenia odmienny od naszego. Każdy tworzy swój sceniczny świat i w nim funkcjonuje. Ważne tylko, aby się w nim nie zgubić, bo skrajność może prowadzić do śmieszności. A my jesteśmy zwykłymi chłopakami, z którymi możesz się powygłupiać, których spotkasz wśród publiki na koncercie czy przy barze.

Zgadzam się, że grunt to nie spinać się na pokaz, bo wtedy efekt jest odwrotny do zamierzonego. Czy czekacie na nową płytę Repugnant? Lubicie Bastard Priest? Czy uważacie za przesadę stwierdzenie, że trwa obecnie moda na retro szwedzki death metal? Czy też po prostu, w natłoku ścigających się technicznych bandów, gatunek wraca do łask?
Ciężko powiedzieć czy czekamy. Chyba w głównej mierze zasłuchujemy się w starociach. Może masz trochę racji – od pewnego czasu daje się zaobserwować coraz więcej zespołów grających na szwedzką modłę. A skoro ludzie chcą tego słuchać? Enjoy!

Czy szwedzki death metal ma, waszym zdaniem, jakikolwiek sens, rację bytu, jeśli nie ma korzeni w horrorach? Czy nie jest tak, że kapele, które grają szwedzki death metal w wyniku inspiracji Entombed czy Dismember, ale bez pojęcia o starych, klasycznych horrorach, nie mają tego czegoś?
Możesz obejrzeć tysiące krwawych i strasznych filmów, nauczyć się płyt Entombed i Dismember na pamięć, założyć ciuchy, które zakładali do sesji zdjęciowych z „Left Hand Path” czy „Indecent Obscene”, wytatuować sobie na ramieniu loga powyższych kapel, ale wciąż czegoś ci braknie: HM-2 i skandynawskiego feelingu.

Co byście zrobili, gdyby pewnego poranka okazało się, że wieszczona przez wielu zombie apocalypse w końcu nadeszła i waszą zeszłonocną imprezownię otaczają hordy żywych trupów? Kto zginąłby pierwszy i dlaczego?
Każdy z nas na tyle głęboko orientuje się w temacie zombie, metod ich działania, sposobów walki z nimi, że akurat o naszą trójkę byłbym spokojny. A dla niezorientowanych? Może poleciłbym w ramach dokształcenia „Zombie Survival” Maxa Brooksa? Może klasyka w postaci „Night of the Living Dead” mistrza Romero z 1968? Wystarczy odrobina wysiłku.

Była mowa o Szwecji, a czy norweski black metal jest dla was jakąkolwiek inspiracją? Czy też bardziej kręci was grind, skoro zwąchaliście się z członkiem jednej z najlepszych grindowych załóg w Polsce?
Akurat ja „zwąchałem” się z członkiem jednej z najlepszych grindowych załóg w Polsce jeszcze w 2009 roku i miałem przyjemność współtworzyć z nim dwa ostatnie wydawnictwa Neuropathii. Natomiast Pavlo pachniał na tyle przyjemnie, że podczas jednej z europejskich tras, na której nam pomagał, zaproponowaliśmy mu wspólne granie czegoś odmiennego od naszych macierzystych projektów. Czy norweski black metal był dla nas inspiracją? Wątpię, chociaż mogę mówić tylko za siebie, bo mnie akurat zawsze było bliżej do grindu, szczególnie tego z Wysp.

Do kogo adresujecie swoją muzykę? Jest jakiś partykularny typ metalowca/słuchacza/fana, z którym nie chcecie mieć nic wspólnego? Jak byście zareagowali, gdyby okazało się, że waszą płytę pożyczył kumplowi na marszu niepodległości jakiś skinhead i teraz na wasze gigi przychodzi więcej łysych niż kudłatych, i że każdy z uporem maniaka pokazuje, ile śniegu najebało?
Ciężko nam wskazać konkretnego adresata naszej muzyki. Chcielibyśmy, aby materiał dotarł do jak najszerszego grona odbiorców. Dlatego nie stronimy zarówno od publiczności punkowej, jak i stricte metalowej. Nie ukrywajmy, że początkowo część osób chciała nas posłuchać, aby sprawdzić co udało się stworzyć chłopakom z Neuropathii w kolaboracji z gitarzystą black metalowych Deathrone i Abused Majesty. Nie jesteśmy w stanie prześwietlić każdej osoby słuchającej Kozłów. Jednocześnie ciężko zakładać, aby osoby o profilu opisanym przez Ciebie pojawiła się na naszym koncercie, zarówno z racji obgrywanych przez nas lokali jak i kapel, z którymi dzielimy scenę… Gdyby jednak doszło do takiej sytuacji, na scenie byś nas nie zobaczył.

Trzeba przyznać, że wasza muzyka prezentuje bardzo wysoki poziom. Jaki jest odzew na album i frekwencja na koncertach?
Dzięki! Miło słyszeć. Dotychczas nie spotkaliśmy się z negatywnymi komentarzami. Albo nie było żadnych, albo może po prostu nikt nie wygłosił ich nam prosto w oczy. Nie spodziewaliśmy się, że nasz CD zostanie tak niesamowicie odebrany i zbierzemy tyle pochlebnych opinii. Najważniejsze jest jednak, abyśmy my sami czerpali jak największą przyjemność z grania, tworzenia nowych rzeczy i wożenia naszych chudych tyłków na koncerty. Miejmy nadzieję, że nadchodzące wydawnictwo, które planujemy na pierwszą połowę 2013, będzie odebrane podobnie. Co do frekwencji na koncertach – jak na zespół z tak młodym stażem nie mamy powodów do narzekań. Dostaliśmy kilka zaproszeń do różnych miejsc w Polsce, czyli wniosek z tego taki, że ktoś tam chce nas słuchać, bo, poza organizatorami oczywiście, zawsze ktoś się po widowni kręci. Nieważne czy gramy na squacie dla 10 osób czy na większych scenach dla kilku setek – staramy się dawać z siebie wszystko, a przy tym znakomicie się bawić.

Sądzę, że to właściwe podejście do tematu. A czy jest w planach jakiś nowy długograj Neuropathii?
Nie pozwolę, aby moja ulubiona kapela umarła śmiercią naturalną :) A już całkiem poważnie – wielokrotnie rozmawialiśmy z Radkiem na ten temat. Szkoda by było pogrzebać tak istotny dla nas zespół, zwłaszcza że zgodnie wskazujemy ostatni materiał Neuropathii (split CD z kanadyjskim Putrescence) jako nagranie szczególnie dla nas istotne. Kilka numerów mam schowanych w szufladzie i czekamy tylko na odpowiedni moment. Ostatniego słowa jeszcze nie powiedzieliśmy… Natomiast na chwilę obecną skupiamy się w 100% na Kozłach.

To zajebiście, a czy z wypiekami na polikach śledziliście slalom Nergala po lśniących feerią neonów bulwarach mainstreamu? Czy czytaliście "Spowiedź heretyka" albo biografię Behemotha? Co sądzicie o takich mariażach ekstremalnego metalu z plastikową popkulturą, co tańczy na lodzie?
Nie odrywaliśmy oczu od telewizorów... Jeśli Nergal, czy ktokolwiek inny, dobrze się czuje w obecnej roli, nic nam do tego. Niech każdy żyje w zgodzie z samym sobą, nie krzywdząc przy tym innych.

Gdybyście mogli zabić jedną osobę na świecie i mieli gwarancję, że nie spotkają was z tego tytułu żadne reperkusje, kto by to był i dlaczego?
Tylko jedną? Prawdopodobnie byłby to ktoś z naszej kapeli, ale musimy rzucić monetą, bo nie możemy się zdecydować, kogo złożyć w ofierze. Konsekwencjami i tak za bardzo byśmy się nie przejmowali. Mamy prawnika w zespole, poza tym nie z takich opresji wychodzili już niektórzy zbrodniarze :)

Z pewnością muzyk-prawnik przydałby się Dismember, kiedy mieli w sądzie sprawę o nakłanianie młodzieży do przemocy :) Znakomitą muzykę bardzo zgrabnie dopełnia świetny merch. Kto jest odpowiedzialny za projekt koszulki? Jakiś młody zdolny czy też stary wyjadacz? A jeśli ten drugi, to jak udało się namówić go do współpracy z zespołem ze względnie niewielkim stażem i pewnie równie równie niewielkimi funduszami?
Autorem wzorów jest zdecydowanie młody, ale jeszcze bardziej zdolny Mariusz Romanowicz, były basista Neuropathii, na co dzień zajmujący się upiększaniem ludzkich ciał mniej lub bardziej kolorowymi obrazkami. Samo namówienie go do współpracy nie było jakimś większym problemem. Znamy się już trochę. Wzór grafiki, który umieściliśmy we wkładce płyty i później na koszulkach, był już gotowy, zanim jeszcze debiutancki album pojawił się w namacalnej formie. A o pieniądzach gentlemani nie rozmawiają.

Kozioł czy nie, kultura musi być :) Tyle ode mnie. Trzymajcie się i keep the flame burning!
Dziękujemy bardzo! Wszystkie informacje dotyczące koncertów i wydawnictw na bieżąco umieszczane są na naszym profilu FB. Do zobaczenia gdzieś, kiedyś!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz